niedziela, 13 maja 2012
BIESZCZADY 30.04-05.05.2012
Ta Majówka jest dobrym przykładem na to, że jeśli czegoś bardzo pragniemy zawsze jest szansa na sukces. Początkowy wyjazd planowałem na tydzień wcześniej wraz z Dariuszem jednak z przyczyn od niego niezależnych był zobligowany do pozostania w Łodzi. Tego samego dnia w którym dowiedziałem się, że nie mam kompana/kompanki okazało się, że spotkałem starą znajomą. Uradowana zadeklarowała się na wyjazd w poniedziałek popołudniu na „stopa”. W niedziele dowiedziałem się, że jej znajoma nie może pojechać więc ona również rezygnuje. Nie powiem aby bym zadowolonym, wiedziałem natomiast, że na wyjazd szykuje się Marcin (wiro). Dogadaliśmy się na podróż w poniedziałek o 10:00 rano. W ten oto sposób rozpoczęła się nasza wspólna przygoda. Dzień 1 Dotarliśmy do Ustrzyk Górnych. Namioty rozbiliśmy na terenie posiadłości pobliskiego domu. Do Ustrzyk jechaliśmy równe 8,5 h samochodem. Podróż do miejsca przeznaczenia przebiegała pomyślnie i bez przeszkód. Wiro fantastycznie odnajduje się jako kierowca i muszę przyznać, że jest z niego stary szofer :D Z racji na to, że nie pierwszy raz był w Bieszczadach pojechaliśmy w „zaprzyjaźnione” miejsce. Poszedłem spytać mieszkańców okolicznych domków w Ustrzykach Górnych o pozwolenie na rozbicie namiotów. Zgodzili się i bez przeszkód rozbiliśmy wieczorem nasze przenośne „tipi”. Na miejscu była toaleta, ciepła woda itp.
Dzień 2 Wstałem ok 06:00 rano i poszedłem porozmawiać z prysznicem oraz ciepła wodą. Rozmowa zakończyła się wyjściem na małe co nie co czyli…bułkę z pasztetem. O godzinie 10:00 wyruszyliśmy z „pola namiotowego”. Weszliśmy na Tarnice, Rozsypaniec i Halicz. Trasa zajęła nam ok. 11 godzin. Mieliśmy przy sobie zapas wody, pożywienia oraz lekkie plecaki. W czasie podejścia pod szczyty taplaliśmy się w śniegu który pozostał po zimie. O dziwo starczyłoby go na ulepienie nie jednego bałwana. Po kilku godzinach uzupełniliśmy wodę na wysokości Tarnicy. Do znalezionej przy szlaku butelki wsypałem śnieg który chłodził nam pożywienie w plecaku. Widoki w Bieszczadach są fantastyczne zresztą spójrzcie na zdjęcia nic dodać nic ująć. Powrót był przez Wołosate na nasze „pole namiotowe” w Ustrzykach Górnych.
Dzień 3 Wstałem tradycyjnie przed 06:00. Po rozmowie z Wirem i Anią wyruszyłem samotnie na podbój Bieszczad. Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy. Tak naprawdę to planowałem „sprawdzić” się niezależnie od uczestników. Plecak który zabrałem był o wiele za ciężki po spakowaniu 6 litrów Muszynianki. Pogoda przypominała piekło i nie dało się miejscami oddychać. Wyruszyłem na Wielką Rawkę. Już po przejściu połowy trasy poczułem lekką zadyszkę pod kąt wejścia 70 stopni więc było radośnie :P. Samotne obcowanie z naturą skończyło się gdy Ania z Wirem mnie dogonili. Poczułem smak porażki bo zakładałem, że uda mi się wejść wcześniej. Niestety kilogramy zrobiły swoje i dostałem przysłowiowo po dupie…Nie poddałem się jednak i z przestojami uderzyłem na dalszą część tułaczki. Im wyżej wchodziłem okazywało się, że trasa jest coraz mniej prawdopodobna do pokonania z takim obciążeniem. Snieg nie leżał jedynie po bokach gór ale również na ścieżkach otaczających tworząc mega wielkie „błotowiska”. Po wejściu na Wielką Rawkę zastałem Wira i Anie wylegujących się na trawie. Poszli na Krzemieniec, Ja pozostałem z dylematem …Czy uda mi się wygrać morderczą walkę samego ze z sobą kontra wielki gorąc?! Nie poddałem się i poszedłem w kierunku Wetliny, a na miejsce dotarłem o 18:00. Po drodze zdobyłem kilka cennych fotek od przechodzących wędrowców. Z wielkim trudem doszedłem do knajpki w której spożyłem ciepłą strawę. Na miejscu rozmawiałem z dwoma ekipami: studenci i wagabundzi. Grali przy stoliku w mafię i aż łezka mi się zakręciła gdy pomyślałem o mojej ekipie z która zawsze wyjeżdżałem. Około 20:00 ruszyłem się z miejsca rozbić ciężko przytargany namiot. Za daleko nie poszedłem bo nogi odmówiły posłuszeństwa. Namiot postawiłem w świetle księżyca przy kościele…
Dzień 4 Wstałem o standardowej porze złożyłem namiot i zabrałem się do knajpki w której jadłem wczoraj kolację. Zagadałem do babeczki która posiadała ową karczmę i porozmawialiśmy chwilę można rzecz, że doprowadziłem ja do łez stwierdzeniem, że ma duży ruch i pewnie zadowolona jest z własnego biznesu. Starsza kobiecina rozpłakała mi się prawie na ramionach. Żal mi się zrobiło gdy posłuchałem jak im ciężko i jakie są realne przychody takiej jadłodajni w ciągu roku. Zjadłem pierogi i podładowałem baterię w telefonie, a potem małe myju, myju. Po przyjechaniu wędrowców wyruszyliśmy w dalszy głąb Wetliny. Namioty rozbiliśmy na polu namiotowym w pobliżu sklepu „ABC” . Pogoda spłatała nam figla i raz było pochmurnie, a raz słonecznie. Wybraliśmy się z rana na Przełęcz Orłowska kolejnym etapem przejścia było dojście do schroniska PTTK „Chatka Puchatka”. Czas przejścia ok 8 h, oczywiście towarzyszyły nam piękne widoki i kłębiaste chmury na niebie. Droga była: łatwa, prosta i przyjemna. Bez problemów przeszliśmy przełęcz i nawet temperatura nie przeszkodziła nam w dobrej zabawie :D Gdy dotarliśmy do schroniska wiro wspomniał, że jest to jedno z nie wielu miejsc które pozostały „dziewicze”. W schronisku do dnia dzisiejszego nie ma zasilania elektrycznego więc faktycznie pozostaje „staropolsko” :P Ten obraz zepsuł się nam trochę gdy łazik przywiózł wodę mineralną (woda pobierana jest ze źródełka poniżej schroniska). Niektórzy zdziwieni byli, że piwo „chodziło” po 10 zł …ale jak tu się dziwić… ktoś musi je przytachać plus pewnie koncesja na alkohol. Zejście ze schroniska okazało się dość strome, prowadzi przez las i okazało się dość pochmurne :P Zbliżała się burza i choć początkowo nic na nią nie wskazywało goniła wędrowców niczym rozwścieczony byk. Wyszliśmy z lasu i o dziwo udało się nam uciec. Po drodze do pola namiotowego weszliśmy do pobliskiego pubu na piwo i raczyliśmy się fantastycznym klimatem „kowbojskiego” miejsca. Wewnątrz obrazy: koni, trofeów łowieckich itp. Po dłuższej chwili wyszliśmy rozbić namioty, a chmury znów zarysowały na niebie ciemne szaty. Temperatura spadła więc zziębnięci trzymaliśmy się wspólnie za ramiona.
Dzień 5 Po wspaniałym ognisku i trudach wycieczki wyruszyliśmy samochodem nad Jezioro Solińskie. Przechadzaliśmy się, odpoczywaliśmy, robiliśmy zdjęcia …jednym słowem odpoczynek. Wieczorem czekała nas mała popijaw z posiadaczami samochodów bmw którą wspominam pozytywnie.
Dzień 6 Powrót…
wtorek, 02 sierpnia 2011
Wycieczka w Bieszczady 12-15.08
Zapraszam Wszystkich na wycieczkę! Moja propozycja jest widoczna na mapie. Nie opisałem jej do końca i wszystko zależy od Naszego czasu na miejscu. (TRASA MOŻE ULEC ZMIANIE W CZASIE WYJAZDU wszystko zależy od warunków pogodowych, czasu przejścia i uczestników). Dysponuje namiotem 2 osobowym. Dzień 1 Zaczyna się już od Sanoka, a wiedzie niebieskim szlakiem poprzez: Stróże Wielkie docieramy do Księżej Góry 488 mnp. Wracamy na niebieski szlak i dalej idziemy do Czekajki 466 mnp. Dochodzimy do wsi Morochów idąc dalej mamy możliwości wejścia na górę Średni Dział 487 mnp dalej mamy górę Suliła 759 mnp. Dochodzimy do Chryszczaty. Czas przejścia 8 godzin. Dzień 2 Chryszczaty – Wołosań – Cisna 21km Szlak Czerwony Okrąglik – Smerek 3h 15 min Szlak Czerwony To co warto ze sobą zabrać:
W zależności od czasu spędzonego w Bieszczadach mamy kilka opcji do wyboru. Możemy wrócić 15.08.2011 o godzinie 19:45 z Wetliny(bądź każdej miejscowości położonej wzdłuż drogi jeździ tam pks) bezpośrednio do Łodzi na godzinę 06:30 rano (Patrz mapka dołączona do forum). Jak na razie jest to jedyna możliwość pksem więc myślę, że spokojnie wrócimy J Dla wszystkich którzy chcieliby wrócić wcześniej zawsze można dojść do ulicy(żółta kreska na mapie) po prawej od niebieskiego szlaku(mapka)
Wyjazd z Łodzi
Odjazd z Wetliny: Plan wyjazdu do ściągnięcia w przystępnej formie w PDF:http://mayestico.wrzuta.pl/plik/auye0IKntgg/bieszczady_wycieczka_www.kamraci.eu Mapa wyjazdu (oznakowana) http://mayestico.wrzuta.pl/plik/9m3PnKOkMu8/mapka_oznaczona_-_bieszczady Mapa wyjazdu (nie oznakowana) http://mayestico.wrzuta.pl/plik/65i57DfTbyc/mapka_-_bieszczady_-_bez_oznaczen ZAPISY NA NASZYM FORUM W TEMACIE: http://forum.kamraci.eu/viewtopic.php?p=4426
czwartek, 28 lipca 2011
Rajd Nocny 29.07.2011
We wtorek 26 lipca wraz Bartkiem wybraliśmy się do Parku Krajoznawczego Wzniesień Łódzkich, aby zaplanować Rajd Nocny. Po dłuższych oględzinach określiliśmy szlak, jako spełniający normy trasy nocnej. Sprawdzaliśmy oznakowane miejsca i zaznaczyliśmy pozycję przejścia na mapie. Czas przejścia trasy to ok 6 h i na godzinę 02: 00 w nocy powinniśmy dotrzeć do miejsca ogniska. W czasie wędrówki przyda się nakrycie głowy i długie spodnie wraz butami do pieszych wędrówek. Nie zalecam zakładania krótkich spodni i używania kosmetyków o słodkim zapachu z powodu natrętności owadów. Proponuje założyć ubrania odstraszające insekty. Kolory przyciągające to: czarny, żółty, pomarańczowy i różowy. Czarny szlak jest widoczny przy użyciu latarek i nie powinno być problemu z pominięciem go. Będziemy szli w zwartej grupie, więc nie będziemy się rozdzielać. To, co może przydać się każdemu wędrującemu:
Każdy uczestnik otrzyma od nas mapkę z wytyczoną trasą oraz jej opisem. Rajd odbędzie się w piątek 29 lipca 2011 - start w miejscowości Lipiny na przystanku MPK (linia 54) o godzinie 20:45, do przejścia około 20km, na koniec planujemy ognisko z pieczeniem kiełbasek (w Łagiewnikach). Prosimy o zaopatrzenie się w latarki oraz komplet zapasowych baterii (będziemy iść około 4 - 5 godzin). W razie pytań zapraszamy na forum: http://forum.kamraci.eu/viewtopic.php?p=4385
poniedziałek, 18 lipca 2011
Rajd Wieczorny 2011
Wraz z ekipą Rajdu Wieczornego przeszliśmy 37 kilometrów na Wzniesieniach Łódzkich. Drużyna kamracka reprezentująca nasz klub liczyła 5 osób. Jako jedna z ostatnich drużyn wyruszyliśmy po godzinie 16:00 i cel osiągnęliśmy o godzinie 22:00. W dniu 16.VII.2011 odbył się I Rajd Wieczorny Po Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich. W wydarzeniu wzięło udział około 50 ciu uczestników, którzy przemierzyli pieszo trasę o długości 27km. Start rajdu znajdował się w Imielniku Nowym, a trasa wiodła przez atrakcyjne krajobrazowo miejscowości takie, jak Dobieszków, Borchówka, Byszewy, Wódka, Kalonka, Moskule. Na szlaku znajdowały się również liczne punkty widokowe, z których uczestnicy mogli podziwiać panoramę parku. Niewątpliwie największe wrażenie na wędrowcach zrobił malowniczy zachód słońca i wschód księżyca, który mieliśmy szansę zobaczyć podczas postoju na punkcie widokowym w okolicach miejscowości Moskule. Rajd zakończył się około godziny 22.00 w Lesie Łagiewnickim. Na mecie rajdu uczestnicy wzięli udział w konkursie wiedzy o PKWŁ. Nagrody zostały ufundowane przez Dyrekcję Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Zapraszamy na kolejne edycje rajdu http://rajdwieczorny.pl.
sobota, 18 czerwca 2011
23.06 Česká Skalice - Jezioro "Rozkoš" - 4 day trip
Po czwartkowej rozmowie z Wacławem doszliśmy oboje do wniosku, że Warto wybrać się do Ceskich Skalic. Nad Jezioro Rostock (sztuczny zbiornik retencyjny) i do rezerwatu Dubno (ponad 200-letnie dęby, znajduję się tutaj 70 gatunków mięczaków - 1/3 występujących w Czechach)
niedziela, 22 maja 2011
I wtedy przyszedł Maj... a teraz za zakrętem czerwiec...
Jest koniec maja. Z zaplanowanego wspólnie wyjazdu wraz ze znajomym nici… zrezygnował. Zadałem sobie kilka pytań właściwie jedno. O czym pomyślę za 2mc? Powiem: Kurcze mogłem wyjechać! Doszedłem do wniosku, że trzeba iść za ciosem i spełnić założenia których się podjąłem. Nie lubię uciekać przed decyzjami, a gdy postawie założenie trzeba je spełnić. Żaden z moich hamulców nie poskutkował i nie zatrzymał mojego myślenia. Wystarczyłaby jedna przekładka ale żadna się nie pojawiła. Decyzja podjęta. Teraz muszę zastanowić się nad skompletowaniem ekwipunku i zaplanowaniem rozwiązania jak zamierzam komunikować się ze światem. Podstawowe założenie czy zamierzam się przemieszczać pomiędzy krajami. Po głowie chodzi mi lapek lub netbook. Nie wiem jeszcze co wybrać ponieważ przy edycji filmów wymagany jest silny procek i trochę ramu, a netbook tego nie oferuje. Jeśli agencja wywiąże się z założeń wyjadę jeśli nie, pozostaje w kraju. Nie pojawiła się na mojej drodze kobieta plan ruszył. Nie lubię narzekać i staram się stronić od podobnych zachowań, więc nie będzie narzekania. Świadomy nie przymuszony wybór nie ma związku z marudzeniem. Pierwszy dzień podejmowania decyzji z bananowym uśmiechem :D
sobota, 30 kwietnia 2011
DLA WSZYSTKICH KTÓRZY MNIE ZNAJĄ
Wiele osób zastanawia się co siedzi w mojej głowie lub jak to wydobyć. Mam wahania które powstrzymują mnie od działania. Z jednej strony chce robić filmy z drugiej strony marzy mi się podróż. Chcę mieć pracę i niezależność, i postaram się to wkrótce osiągnąć. Dziękuje moim znajomym za komentarze i krytykę. Dziękuje również wszystkim którzy takiej krytyki nie wyrazili. Aktualnie myślę nad celem który chcę osiągnąć i tym co tak naprawdę jest przyczyną zmiany planów. Kolejne miesiące pokażą, gdzie jest moje miejsce. Czy jest ono w Polsce? Tego nie wiem, a moja dusza tym bardziej. Wiem jedno, na słowach nie poprzestanę! Mała refleksja
Jak wiecie miałem 2 kanały na youtube. Dziękuje za Wasze refleksje na tematy które poruszyłem. Nie będę wrzucał więcej bzdetnych filmów. Początkowo mojego Ego potrzebowało pożywki w postaci krytyki i komentarzy. Czułem potrzebę sprawdzenia czegoś i została ona zrealizowana. Teraz nie wystarczą mi już bzdetne nagrania które utrzymują mnie w miejscu, pora na coś nowego. Nauka nie poszła w las i nigdy tak się nie stanie. Dobrze znać ludzi którzy podpowiedzą i skrytykują błędy które popełniamy. Zabawę z kamerą rozpocząłem pod koniec 2008. Pierwsze nagranie było czymś ekscytującym kolejne zmieniły zachowania, a jeszcze kolejne poglądy i wizję. Dziękuję !
wtorek, 18 stycznia 2011
Opowieść o podróży po Sycylii - oprowadzi nas Katarzyna Leśniewska !
Najbliższe slajdowisko odbędzie się 20 stycznia b.r. w czwartek o godz. 19.30. Gorąco Zapraszamy!
czwartek, 30 grudnia 2010
Stalking - Czyli skąd dostaje te cholerne smsy?!
Witajcie jako człowiek anty na wszelkie sfery nekania, chciałbym Wam zaprezentować rozwiązania walki z tym uporczywym zjawiskiem. Na wstępie zaznacze, że wysyłanie smsów z chęcią uczestnictwa w konkursach/zgłoszeniach/obciażeniach itp może łączyć się aktywizacją treści informacyjnych.
Nie rzadko zdarza się, że nie zdaliśmy sobie sprawy, że...wysłanie smsa to również akceptacja regulaminu do "aktywizacji informacyjnej". Tzw Stalking czyli nękanie treściami, uporczywym pisaniem lub jak kto woli teroryzowanie posiadacza nr danej sieci komórkowej. Przykłady można mnożyć pełne info: http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:5528/ Najprostszy sposób na pozbycie się smów to przeczytanie regulaminu usługi zgodnie z nr na który wysłaliśmy wiadomość. W moim przypadku 73666 ezo tv. Wysłałem do nich mejla i po sprawie. fragment regulaminu ( http://ezotv.pl/?id_menu_text=512,519 (...)elektronicznej za pomocą e-maila na adres centrum@mni.pl, przez cały czas trwania Usługi, jednakże nie później niż w terminie 14 dni od dnia jej zakończenia pod rygorem wygaśnięcia jakichkolwiek roszczeń danej osoby w związku z Usługą. Reklamacje wpływające po powyższym terminie nie będą rozpatrywane.(...) (...)Użytkownicy poprzez podjęcie kontaktu wyrażają zgodę na wykorzystanie przez Organizatora numeru telefonu, za pośrednictwem którego korzystają z Usługi, w tym na otrzymywanie powiadomień i innych informacji, również handlowych, o nowych usługach, konkursach czy innego rodzaju akcjach przeprowadzonych przez Organizatora, bądź jego partnerów. Każdy z Uczestników ma prawo żądania zaprzestania wykorzystywania przez Organizatora swojego numeru telefonu w celach, o których mowa w zdaniu poprzedzającym. Żądanie takie dla swej skuteczności powinno zostać złożone pisemnie w trybie reklamacyjnym opisanym w § 4 ust. 5-7 niniejszego Regulaminu z dokładnym opisem żądania i numerem telefonu.(...) Co do sieci komórkowych sprawa jest "cięższa". Po pierwsze tudno zablokować smsy z własnej sieci (promocje) np w orange. W przypadku PLAY mojego obecnego operatowa istnieje możliwość deaktywacji smsów poprzez treśc STOP na nr 8033. Wiadomo, że stalking najczęściej odnosi się do męczenia i grożenia osób prywatnych. Np. zazdrosny chłopak dręczy dziewczynę smsami. Nie zapominajmy o tym, że usługi reklamowe to również nie przyjemna forma stalkingu. Na szczęście można się od niej uwolnić. |
Archiwum
Zakładki:
|